Witam. Kodiaq na gwarancji, autko krzyczy wymień olej wiec jadę do serwisu pakiet mam więc szczęśliwy, że nie zapłacę za wymianę a tu niespodzianka przychodzi kierownik mechaników i powiada , że muszę wymienić klocki, więc wymieniajcie jak trzeba ale gośc powiada, że muszę wymienić tarcze hamulcowe bo są "zardzewiałe" pewnie powiada "pan jeździ mało i auto nie garażowane i to są skutki" a i że tarcze mało się nagrzewają. Mnie jak by ktoś w pysk strzelił. Autko ma przebiegu niecałe 39 tysi picuje , głaskam chucham gość mi mówi że za wolno jeżdżę.
Ale serio czy to jest możliwe , że po 39 tyś przebiegu tarcze były zardzewiałe na tyle, żebym musiał je wymienić już nie wspomnę, że ta wymiana to koszt około 6 tyś złotych polskich z klockami i czy to w ogóle jest możliwe.
Nawet jeśli faktycznie muszę je wymienić to boje się, że założą mi ten sam szmelc. Może mogę sobie zażyczyć żeby zamontowali innej firmy ?
Pozdrawiam