Zdecydowałem się podzielić przebiegiem prac, bo mimo obejrzenia całego YouTube w celu nauki od fachowców, to z oryginału satynowo-czarnego po demontażu ostała mi się tylko kura i obwódka. Będzie chociaż fajny gadżet w garażu.
Ale do rzeczy. Przed przystąpieniem do pracy należy wyposażyć się w: cierpliwość, opalarkę (ja użyłem suszarki do włosów bo obawiałem się przegrzania lakieru, no i była w domu), żyłkę do wycinania emblematów itd. (u mnie wjechała zwykła nić dentystyczna), środek do usuwania resztek kleju (polecam Tesa Adhesive Remover w sprayu do nabycia w Leroy Merlin), jakiś odtłuszczacz do maski przed przyklejeniem nowego znaczka + szmatki. Do tego plastikowe łopatki do "tuningu" w kolorze pomarańczowym (podobno jeszcze lepsze niż niebieskie). Jak nie ma łopatek dla profesjonalistów, to poszukać w kuchni cienkiej, lecz w miarę sztywnej łopatki teflonowej. W całym procesie należy zwrócić uwagę na aspekty strategiczne (kolejność działań), czyli jak już zabierzecie żonie suszarkę, to na podebranie łopatki z kuchni nawet uwagi nie zwróci, bo nadal będzie przeżywała suszarkę.
Wspominałem o cierpliwości?
..
Podgrzewamy znaczek kontrolując temperaturę (więc gdy już kura zrobi się czerwona to znak, że przesadziliście). Sugeruję używać mniejszego stopnia ciepła (w suszarce/opalarce), by klej puszczał stopniowo, a nie na "jeden raz", czyli tak, jak zrobiłem to ja.
Gdy znaczek nabierze temperatury, spróbujcie delikatnie go podważyć w jednym miejscu łopatką tak, by weszła nić/żyłka. Wykonać kilka ruchów i jak nie idzie, to podgrzewać dalej i znowu ruchy nicią. Powtarzamy proces do momentu przecięcia całego obwodu.
Uwaga: znaczek ma dwa bolce umieszczone w osi poziomej, więc nicią kierujemy od góry, z boków i od dołu (do wyczucia oporu wspomnianych bolców. Idzie ciężko? Podrzewamy.
Po iluś powtórzeniach można zacząć odchylać znaczek za pomocą łopatki.
Do tego momentu szło u mnie wszystko znakomicie, ale zabrakło cierpliwości i sobie "przyspieszyłem", zamiast spokojnie podgrzewać i dalej robić swoje.
Jak już znaczek (lub jego pozostałości) macie w ręku, to ściągamy resztki kleju. Wspomniany specyfik Tesy pomoże. Grunt, to nie ściągać kleju śrubokrętem itp. Proces chwilę trwa, ale działa.
Jak już mamy czystą i odtłuszczoną powierzchnię, to podgrzewamy zarówno nowy emblemat (od strony kleju), jak i samo miejsce na masce. Bolce wchodzą bez oporu, bo służą tylko do utrzymania poziomu. Dociskamy, trzymamy i gotowe.
Efekt końcowy jest taki:



Emblemat kupiłem w Skoda_Centrum (Allegro), gdzie oryginał malują lakierem z gamy Kodiaq. Dzięki temu jest oryginalna taśma klejąca przymocowana do znaczka i nie trzeba się bawić w docinanie innych taśm dwustronnych.
Możliwe, że zamiast wymiany oklejenie czarną folią również by się tutaj sprawdziło, ale mi zależało na dokładnie takiej samej barwie i odcieniu lakieru na emblemacie na masce, jak na napisie Skoda oraz Kodiaq na klapie bagażnika.
Czuwaj!







