W domu nie używamy nazw modeli samochodów. Tylko Amarok był określany z imienia, czasami też Mondeo. Jedziemy Skodą, albo Toyotą. Kodiaq, to i w wymowie jakiś taki powalony jest, jeżeli odmieniać przez przypadki.
A swoją drogą, to jest niekonsekwencja. Skoda Kodiaq, to jak dać kobiecie na imię Zenek.
Nie ma sensu zasłaniać rejestracji, chyba że będzie się stało przednimi kołami w Morskim Oku.
Drugiej takiej, z CB, nie widziałem, ale pewnie na Kujawach by się kilka znalazło. W Piasecznie tylko jedna L&K w kolorze mojej jeździ, nie ma szkła na dachu, blachy mazowieckie.







jak Amarokiem 3.0 V6, 550 Nm. Po kilka samochodów na raz. Chociaż sporo jednak brakuje. Nawet trzystudwudziestokonne XC 90 T6 za bardzo mi nie odjeżdżało. Pewnie on cisnął na trójce, a ja na czwartym i piątym biegu. Miał swoje koniki dopiero przy 5700 obrotów na minutę, kiedy się robi głośno w kabinie. Do tej pory skrzynia na S była dla mnie właściwie jednoznaczna tylko z większym zużyciem paliwa, ale auto spaliło niemal tyle samo, co w tamtą stronę z ustawieniem D. Dychę z rowerami na dachu 
