Kiedyś nakładałem na malucha, jak mi go rodzice oddali, plastmal. Ale to było fajne. Efekt mega. Za to roboty w cholerę. Natrzeć mleczkiem i po wyschnięciu polerować. Pewnie mniej roboty niż z woskiem. Miejsce obite kierownicą roweru do żywego metalu, już nalotem rdzy się wyczyściło i nigdy więcej nie skorodowało, przez kilka lat. Potem były samochody pokonujące rocznie nawet 100 k km, to nie było wolnej chwili, żeby się nimi zająć. Myjnia i w drogę. Za to teraz testuję ceramiczne płyny i to mi się podoba. Auto może być mokre, nakładasz i po sprawie. Na myjni widać jak nawet woda się tego nie trzyma. Brud schodzi natychmiast.