Ja mam, ale nie zbieram znajomych i się nie ogłaszam. Na osiedlu mamy grupę i do tego się przydaje.
W temacie rowerów, to kumpel wypożyczył hybrydowe w górach. Mówił, że bajka. 60 km śmignęli i człowiek jak z fabryki.
Na Kampinos się szykowałem, ale dzieciakom przeszło jeżdżenie z tatą. A dopiero co nowe rowery weszły. Najpierw syn się zbuntował i zaczął jeździć na Kazoory z kolegami, potem córa dorastać zaczęła i jej nowa dwukółka wisi w garażu.
