Nadal jeżdzę Kodiaqiem więc automatycznie porównuje Eniaq'a właśnie do tego modelu.
Więc może na początku plusy Eniaqa
- moim zdaniem design jest dużo fajniejszy niż Kodiaqa zarówno w środku jak i na zewnątrz.
- dynamika auta od samego dołu ( choć prawdę powiedziawszy oczekiwałem większej)
- koszty eksploatacji ( około 15 zł /100km) i serwisowania bo tam prawie nie ma co wymieniać
I to chyba byłoby tyle jeśli chodzi o plusy.
Z minusów to na pewno:
- cena ( auto z wyposażeniem takim jak mam swoim miśku + parę nowszych dodatków i z napędem na 4 koła wyszło 288k)
- dużo mniej miejsca niż w Kodiaqu
- auto projektowali księgowi a nie inżynierowie bo wszędzie widać oszczędności na materiałach - gdzie się podziało hasło Simply Clever tak promowane przez Skodę
Mam tu na myśli kieszenie w drzwiach auta - nie ma wyściółki a tandetny plastik, brak przemyślanych relingów w bagażniku i tych super wieszaczków, brak lampek w bagażniku i latareczki, brak odbijaczy w drzewiach, brak skrobaczki we wlewie, nie wiem czy są parasolki w drzwiach ( zapomniałem sprawdzić) i pewnie jeszcze coś bym znalazł ale nie było czasu na dokładniejsze sprawdzenie.
- prędkość max ograniczona jest do 160 km/h. ja wiem że auto po przekroczeniu 120 km/h zużywa 2x więcej energi co przekłada się na zasięg ale czasami trzeba przycisnąć mocniej i jechać szybciej niż te max 160. Jak dla mnie podróż po Europejskich autostradach z prędkością 120k/h jest nie do przyjęcia, nawet jeśli w połowie krajów w Europie jest to max prędkość na autostradach.
Małgorzata oczywiście broni Eniaqa i wcale się nie dziwie bo zdecydowała się na takie auto i jej to odpowiada.
W moim przypadku auto takie jest użytkowane głównie na trasach w większości po około 1500 km w jedną stronę. Taką trasę pokonuję w zależności od ruchu na drodze od 12 do 16 h, ale jadę z prędkościami około 160 -180. Elektryk tutaj całkowicie odpada.
Do jazdy po mieście szczególnie po Warszawie jest może i dobry ale do takiej jazdy spokojnie wystarczy Nissan Leaf lub Skoda eCitiGo za połowę wartości Eniaqa czy nawet jeszcze mniej.
Dla kogoś kto dojeżdża dziennie około 100 km z tego połowę w mieście i w korkach, kto ma dom z fotowotaitą to może to być spoko opcja szczególnie w leasingu.
Szczerze mówiąc trochę się zawiodłem Eniaqiem. Może jako drugie auto w domu ok ale na pewno nie jako auto rodzinne na dalekie wędrówki.
Pomijam już tutaj kwestie szybkich ładowarek w trasie, ewentualnych kolejek do nich w okresie największego ruchu wakacyjnego i kosztów utylizacji i wymiany akumulatorów po okresie gwarancji. To może temat jeszcze odległy ale za kilka lat zobaczycie jak duże będą to koszta.
Może to zabrzmi kuriozalnie ale doradca nie potrafił mi powiedzieć z ilu ogniw składa się bateria w Eniaqu i ile wymiana takiego pojedynczego ogniwa kosztuje, za to był pewien że nie wymienia się całego akumulatora a właśnie pojedyncze ogniwa. OK skoro tak to ile i za ile a nie tylko że można
Elektryk tak do miasta i krótkich przejażdżek za miasto ale nie na trasy i wycieczki po Europie.




