Wcześniej miałem używany samochód, teraz chciałem mieć piękny, pachnący z pięknym lakierem. Niestety, nie udało się
Jak już wcześniej pisałem, mój Kodiaq w chwili odbioru miał następujące wady, które zostały przede mną częściowo ukryte:
Porysowany przedni grill
Rysa pomiędzy emblematami Kodiaq i 4x4, która została sprytnie ukryta pod naklejką salonu
Rysa przez całą długość klapy bagażnika pod szybą
W dniu odbioru samochód wydawał mi inny pracownik, niż ten z którym załatwiałem zamówienie samochodu, gdyż ten był na urlopie. Umówiłem się na godzinę około 13. Przez korki na zakopiance spóźniłem się trochę (byłem powiedzmy 20 minut po 13) i wydanie samochodu było trochę "w biegu", gdyż mieli inny samochód do wydania.
Miejsce do wydawania samochodu ciasne, z tyłu dość blisko zaparkowana Skoda Citigo. Do całego zamieszania doszła euforia, szczęście z zakupu nowego auta. Nie zauważyłem tych rys:



Jako udokumentowanie, że nie stało się to przed wyjazdem z salonu mam tylko takie zdjęcie, gdzie przy dobrym zbliżeniu, widać, te rysy.
Ta naklejka denerwowała mnie od początku, kto są tak idiotycznie nakleił?! Za namową żony odkleiłem ją. Okazało się, że ktoś z pracowników salonu zamaskował nią głęboką rysę. Zgłosiłem to do sprzedawcy (była to wcześniejsza rysa od tej pod szybą jaką zobaczyłem). Sprzedawca próbował to ustalić, kto to zrobił w serwisie. Nikt oczywiście się nie przyznał.
Teraz odpowiedź pracownika salonu. Poczuli się do winy. Chcą naprawić, aby tych wad nie było. Jakieś dwa tygodnie temu byłem umówiony na zmianę grilla z tego na nowy. Okazało się, że zamówiony grill nie pasuje, bo ma inne oznaczenia. Zamówili nowy.

Nie widziałem tego, że jest tak porysowany. Wyszło to dopiero po myciu. Musiał być "zaplakowany" czy maźnięty innym środkiem, który to zamaskował.
Odnośnie naprawy klapy, prosiłem aby nie demontowali jej, ani nie lakierowali w całości. Prosiłem o zaprawkę. Auto oglądał ich lakiernik i ponoć da się to zrobić, aby nie było śladu (było to w dniu kiedy przyszedł grill z niewłaściwym oznaczeniem).
Dziś dostałem telefon, że chcą się umówić na "robotę".
Zaprawka, to według sprzedawcy lakierowanie pół klapy, nawet już mają zamówiony emblemat, bo przecież muszą jakoś odciąć lakier...
Ponoć nie da się tego zrobić bez demontażu klapy, więc będzie ślad na śrubach, że ktoś odkręcał zawiasy...
Pytałem, czy jakaś rekompensata będzie dla mnie z tego tytułu, to ja już przecież wcześniej dostałem co miałem dostać, a to jest ich dobra wola, że chcą to naprawić. "Sprzedawca z własnej kieszeni mi przecież nie da" (to są jego słowa, ma gadane).
Ludzie, ja kupiłem nowe auto, żeby uniknąć tego typu "jazd" i mieć święty spokój!
Co radzicie mi teraz zrobić, bo ja już po prostu nie wiem. Najchętniej to bym z jakimś prawnikiem pogadał i kazał im oddać pieniądze za to co po prostu delikatnie mówiąc zrobili i w jakim poważaniu mają klienta.
Boję się, że po tym ich lakierowaniu będzie jeszcze gorzej, a ja nie będę mógł patrzeć na to auto




