BikeBert pisze: ↑24 kwie 2018, 17:28
Drugie, niemal 10 letnie auto [japończyk], jest w lepszym stanie niż ta czeska kupa, od powłoki lakierniczej poczynając, po problemy techniczno-akustyczne, a raczej ich brak
Co to za Japończyka masz?

Przykład Suzuki, który rodzice nabyli w salonie. Po wyjechaniu za bramę, coś w nadmuchu strzelało, wspomaganie kierownicy jakby chciało, a nie mogło działać, fotel kierowcy zgrzypiał, plastiki trzeszczące i twarde jak skała. Co chwila jakieś drobiazgi denerwowały. Nie wspomnę o napędzie 4x4, który był po prostu żałosny
Mój obecny Nissan. Wykończenie w stosunku do Suzuki to zupełnie inna liga. Plastiki miękkie, ale gdzie nie dotkniesz, zgrzypią. Rączki drzwi to czasami jak się wnętrze mocno nagrzeje, aż wstyd je złapać i zamykać drzwi, taki dźwięk wydają.
Na forum Nissana ludzie narzekają na liczne drobne usterki (szczególnie na te co doszły w J11), na które w Kodiaqu nikt nie narzeka.
Korozja to chyba właśnie główna bolączka japończyków. Robiłem konserwację w zeszłym roku i już mam drobne naloty rdzy na podwoziu.
Sąsiad ma Mazdę 6 i to auto wygląda po prostu jak złom. Jest po prostu dwu kolorowe - srebrno-rude. Dawno nie widziałem tak zardzewiałego samochodu. Aż się dziwię, że nic z tym nie zrobi.
Jeszcze co zawsze aż wydaje mi się dziwne. Japończycy niby tak siedzą w elektronice, a Niemieckie auta zawsze miały np. szyby elektryczne z funkcją automatycznego otwierania/zamykania na wszystkie okna. W Japończykach rzadko kiedy to można spotkać. Japońskie samochody mają jakoś tak mniej tych wszystkich funkcji.