...
Wydaje się, że czasy zapchanych i problematycznych DPFów minęły bezpowrotnie...
W Kodiaqu system wypalania sadzy [soot] w DPF jest zaskakująco inteligentny i nie stwarza żadnych problemów, nawet podczas krótkich tras. Automatyczne wypalanie zaczyna się, kiedy poziom sadzy osiąga wartość ok. 24 g. Wówczas DPF rozgrzewa się do 600-700 °C i zaczyna wypalać sadzę do poziomu ok. 4-6 g. Co ciekawe, proces ten może zacząć się tuż po uruchomieniu silnika i przy niskich prędkościach lub nawet podczas postoju i trwa ok. 10-15 min. Jeśli auto zostanie zgaszone, a proces przerwany, nic się nie dzieje - sytuacje takie łatwo rozpoznać, kiedy po wyjściu z auta nadal chodzi wentylator na pełnych obrotach - chłodzi on komorę silnika i turbo, które odpowiedzialne są za zainicjowanie warunków sprzyjających wypalaniu sadzy, m.in. wysoką temperaturę. Po ponownym uruchomieniu silnika, proces jest wznawiany aż do uzyskania niskiej wartości sadzy.
Niepotrzebne są już zatem przejazdy autostradą, ze stałą prędkością, na 4. biegu i obrotami silnika w okolicach 3000 obr./min, aby wypalić DPF.
Osobiście mam 10km do pracy, co zabiera mi ok. 15 min ze średnią prędkością 30-40 km/h. Początkowo miałem obawy czy nie zabije to filtra cząstek stałych. Mój strach okazał się nieuzasadniony - DPF potrafi przeprowadzić cały proces wypalania podczas nawet tak krótkiej trasy. Często z ciekawości monitoruję aktualną ilość sadzy oraz proces wypalania przez aplikację
OBDeleven.
Poniżej zrzuty ekranu obrazujące dwie sytuacje: normalna jazda oraz wypalanie DPF:
