Ja, wiedziony instynktem, bo mam przecież w schowku zaślepkę miejsca na zmieniarkę, szukałem w sieci. Nawet otworzyłem katalog Kodiaqa, ale nic tam nie znalazłem o CD
Toyota tak wypuściła nowy model Avensisa II w roku 2002. Wszyscy już dawno słuchali muzyki z płyt, a oni dali zarówno czytnik, jak i kieszeń na kasety magnetofonowe
Bez przesady to był swego czasu najtańszy samochód używany - kupiony 12letni za 10 tysięcy złotych z przebiegiem 200 tysięcy ale to było w latach gdy przebieg był tylko teoretyczny. Ale jakie patenty miało to auto i wyposażenie to do dziś wspominam. Na koniec trafił na demontaż - handlarze dawali po 500-700 zł a z ulicy nikt nie chciał tego kupić - to były lata 2000-2006. Weszliśmy po nim od razu w Volvo V70 i równolegle pierwsza Fabia.
----
Wysłane z mojego desktopa przy pomocy myszki lub klawisza ENTER
To były czasy, już nie pamiętam, ok. 2003 r. jechało się do sądu żeby zdjęto, chyba cesję ubezpieczenia po spłaceniu kredytu na Clio II - szczegółów (jak pisałem wcześniej) nie pamiętam.
Moje motto:Nie bierz życia na serio i tak nie wyjdziesz z tego żywy.
U mnie jakiś taki wyjazd z „wpadkami” tym razem. W sumie 700 km. W tamtą stronę, na Łomżę, ludziki trzymają się lewego pasa jak przyklejeni, nie zachowują odległości, mimo że jeszcze kawał do następnego wyprzedzanego samochodu. Nikogo nie poganiam, tylko na prawy i do przodu. Luka spora, więc jadę. Towarzystwo, raz Honda Civic, drugi Octavia, już po ich wyprzedzeniu daje gazu, przykleja mi się do zderzaka i błyska światłami, jakby nie wiem co się takiego stało. Albo kolejna Octavia na horyzoncie, jedzie lewym, w okolicach żadnego innego pojazdu. Z daleka mignąłem światłami, żeby ostrzec, bo cholera wie jak się zachowa, skoro nie uznaje ruchu prawostronnego. Podjeżdżam, nic. Zatrąbiłem. Dalej zero reakcji. Wrzucam prawy kierunek, ona również. No i tak sobie jedziemy całą szerokością dwóch pasów, aż zjechała na swoje miejsce, po zabawie w ciuciubabkę i została daleko w tyle. Dzisiaj w drodze powrotnej, z przodu mam zapas i dwa auta do wyprzedzenia na jednopasmówce z Mrągowa do Olsztyna, przed Barczewem. Jestem na wysokości prowadzącego i chcę wracać na prawy, a ten naciska na gaz i człowiek z naprzeciwka musi się nieco odsunąć, żeby zrobić margines. Co komu szkodzi, że Cię wyprzedzają? Nigdy nie dodałem gazu, jak ktoś jechał szybciej. Toć to można sobie samemu zrobić krzywdę. A na koniec, w okolicach Warszawy, jak się już zagęściło, przy niewielkiej prędkości, tempomat dwa razy zignorował zwalniające pojazdy przede mną. Chwilę potem skurkowany wywołał awaryjne hamowanie z alertem na liczniku.
Aż się piwa napiję kurka wodna.
Przyznam, że nie za mocno się przestraszyłem, tylko obciach. Syn mi zwrócił uwagę, że „to już drugi raz”. Omal nie padło „tato, jak Ty jeździsz!”
Sam system awaryjnego hamowania za to ratuje sytuację. Nawet jak będzie bum, w wyniku najechania na poprzedzający pojazd, to minimalne uszkodzenia obstawiam.