CANTON soundsystem - czy warto?

Nagłośnienie, nawigacja, komunikacja między kierowcami
Misiu___
Posty: 59
Rejestracja: 20 paź 2018, 23:39
Samochód: Mercedes W 204

Re: CANTON soundsystem - czy warto?

Post autor: Misiu___ »

o Malenstwo8 :) niedźwiadek ze Zgierza :) też będę miał smolucha 150 KM :) pewnie za jakieś 2 tygodnie hehehe
w sumie sobie myślę, że dobrze że nie wziąłem Cantona bo może lepiej jest samemu jakieś audio zmodyfikować
no radio zostanie fabryczne, ale głośniki zawsze można zmienić pewnie wszystko się wyjaśni jak głośno jest w aucie przy 140-150



AUTO-PAK


REKLAMA:

AUTO-PAK
Kalinski


REKLAMA:

Kalinski

Malenstwo8
Posty: 2825
Rejestracja: 05 paź 2017, 8:18
Samochód: Kodiaq II RS :)

Re: CANTON soundsystem - czy warto?

Post autor: Malenstwo8 »

Misiu___ pisze:
08 lis 2018, 8:06
o Malenstwo8 :) niedźwiadek ze Zgierza :) też będę miał smolucha 150 KM :) pewnie za jakieś 2 tygodnie hehehe
w sumie sobie myślę, że dobrze że nie wziąłem Cantona bo może lepiej jest samemu jakieś audio zmodyfikować
no radio zostanie fabryczne, ale głośniki zawsze można zmienić pewnie wszystko się wyjaśni jak głośno jest w aucie przy 140-150
Zawsze można samemu audio dobrać do swoich preferencji. Kiedyś tak robiłem, ale dawno. Teraz jestem zwolennikiem gotowych zestawów zwłaszcza lepszych. Zaleta taka, że ktoś to stroił i brał pod uwagę akustykę wnętrza, kubaturę itd. Z reguły w lepszych zestawach robią to ludzie szkoleni i znający się na akustyce. Szczerze mówiąc nie sądzę, żeby jacyś garażowycy (bez obrazy) mieli większą wiedzę i doświadczenie niż ludzie z Levinsona, B&W, Burmestera czy nawet Cantona. To firmy z potężnym doświadczeniem i wiedzą.
Na marginesie - ostatnio świetne wrażenie zrobił na mnie Meridian w Rangę Roverze znajomego, 23 głośniki i prawie 2000W. Kosmos. No ale za coś się płaci ponad 7 stów za auto 😁

Misiu___
Posty: 59
Rejestracja: 20 paź 2018, 23:39
Samochód: Mercedes W 204

Re: CANTON soundsystem - czy warto?

Post autor: Misiu___ »

u mnie trochę decydował rozmiar bagażnika bo podobno Canton ma tam suba i aku? w sumie nie weryfikowałem tego info

bubuś
Posty: 646
Rejestracja: 04 lut 2018, 10:28
Lokalizacja: Polska
Samochód: był Kodiaq Style 2,0 TDI 140kW, 4x4, DSG + dodatki

Re: CANTON soundsystem - czy warto?

Post autor: bubuś »

Malenstwo8 pisze:
08 lis 2018, 8:24
Misiu___ pisze:
08 lis 2018, 8:06
o Malenstwo8 :) niedźwiadek ze Zgierza :) też będę miał smolucha 150 KM :) pewnie za jakieś 2 tygodnie hehehe
w sumie sobie myślę, że dobrze że nie wziąłem Cantona bo może lepiej jest samemu jakieś audio zmodyfikować
no radio zostanie fabryczne, ale głośniki zawsze można zmienić pewnie wszystko się wyjaśni jak głośno jest w aucie przy 140-150
Zawsze można samemu audio dobrać do swoich preferencji. Kiedyś tak robiłem, ale dawno. Teraz jestem zwolennikiem gotowych zestawów zwłaszcza lepszych. Zaleta taka, że ktoś to stroił i brał pod uwagę akustykę wnętrza, kubaturę itd. Z reguły w lepszych zestawach robią to ludzie szkoleni i znający się na akustyce. Szczerze mówiąc nie sądzę, żeby jacyś garażowycy (bez obrazy) mieli większą wiedzę i doświadczenie niż ludzie z Levinsona, B&W, Burmestera czy nawet Cantona. To firmy z potężnym doświadczeniem i wiedzą.
Na marginesie - ostatnio świetne wrażenie zrobił na mnie Meridian w Rangę Roverze znajomego, 23 głośniki i prawie 2000W. Kosmos. No ale za coś się płaci ponad 7 stów za auto 😁
Wymieniając nazwy uwierzyłeś chyba w ich magię, jeśli chodzi o auta (w gamingowym laptopie mam głośniki, egualizer i coś tam jeszcze Bang & Olufsen i jakoś poza nazwą, 4. liter nie urywa).

Owszem, sygnowane ich marką audio w autach, jest trochę lepsze od nagłośnienia oferowanego przez producenta auta. To tylko tyle i aż tyle, jednak za niemałą kasę.

Profesjonalne firmy oferujące wykonanie w aucie nagłośnienia na poziomie audiofilskim, zrobią to znacznie lepiej. Fakt, że będzie to kosztowało. Nagłośnienie hiper/super może kosztować nawet równowartość auta, ale będziesz miał w kabinie salę koncertową. Pozostaje kwestia ilości banknotów NBP, jakie jesteś w stanie przeznaczyć na tę zabawę.
Zamontują wzmacniacz, equalizer, czy też kilka wzmacniaczy, głośniki, akumulatory, poprowadzą nowe okablowanie z żyłami grubości palca (bo fabryczne cieniutkie kable do głośników nadają się do krzesania iskier i robienia oporu w instalacji, a nie podawania dziesiątek, czy setek amperów). Wszystko poprzedzi wykonanie wygłuszenia kabiny specjalnymi matami (sufitu, podłogi, drzwi, grodzi czołowej). A na koniec używając oprogramowania komputerowego i mikrofonów wysterują częstotliwości i pasma na poszczególne głośniki i dla określonego miejsca (kierowcy, pasażera).

Wiem, że tak robią, bo sam swego czasu korzystałem z takiej usługi w jednym z poprzednich aut (w zakresie akceptowalnym przez mój portfel) i chciało się nutek słuchać, to była poezja. Tą firmą był BASSER w Konstantynowie Łódzkim http://caraudio.basser.pl/content/1-oferta/ , czyli na rzut beretem od Twoich terenów łowieckich.
Follow your dreams :D
Cenię swój wzrok i czas, dlatego nie czytam niechlujnie pisanych postów! Oczekujesz pomocy, używaj poprawnej pisowni.
Popieram akcję na rzecz poprawnej pisowni i ortografii w Internecie: BYKOM-STOP!

SlawekW
Posty: 148
Rejestracja: 24 wrz 2018, 21:55
Lokalizacja: Warszawa
Samochód: Kodiaq Style 2.0 TSI

Re: CANTON soundsystem - czy warto?

Post autor: SlawekW »

Misiu___ pisze:
08 lis 2018, 8:35
u mnie trochę decydował rozmiar bagażnika bo podobno Canton ma tam suba i aku? w sumie nie weryfikowałem tego info
Sub jest we wnęce koła zapasowego - nie zabiera żadnego dodatkowego miejsca.
Dodatkowego aku nie stwierdziłem.

Malenstwo8
Posty: 2825
Rejestracja: 05 paź 2017, 8:18
Samochód: Kodiaq II RS :)

Re: CANTON soundsystem - czy warto?

Post autor: Malenstwo8 »

bubuś pisze:
08 lis 2018, 9:33
Malenstwo8 pisze:
08 lis 2018, 8:24
Misiu___ pisze:
08 lis 2018, 8:06
o Malenstwo8 :) niedźwiadek ze Zgierza :) też będę miał smolucha 150 KM :) pewnie za jakieś 2 tygodnie hehehe
w sumie sobie myślę, że dobrze że nie wziąłem Cantona bo może lepiej jest samemu jakieś audio zmodyfikować
no radio zostanie fabryczne, ale głośniki zawsze można zmienić pewnie wszystko się wyjaśni jak głośno jest w aucie przy 140-150
Zawsze można samemu audio dobrać do swoich preferencji. Kiedyś tak robiłem, ale dawno. Teraz jestem zwolennikiem gotowych zestawów zwłaszcza lepszych. Zaleta taka, że ktoś to stroił i brał pod uwagę akustykę wnętrza, kubaturę itd. Z reguły w lepszych zestawach robią to ludzie szkoleni i znający się na akustyce. Szczerze mówiąc nie sądzę, żeby jacyś garażowycy (bez obrazy) mieli większą wiedzę i doświadczenie niż ludzie z Levinsona, B&W, Burmestera czy nawet Cantona. To firmy z potężnym doświadczeniem i wiedzą.
Na marginesie - ostatnio świetne wrażenie zrobił na mnie Meridian w Rangę Roverze znajomego, 23 głośniki i prawie 2000W. Kosmos. No ale za coś się płaci ponad 7 stów za auto 😁
Wymieniając nazwy uwierzyłeś chyba w ich magię, jeśli chodzi o auta (w gamingowym laptopie mam głośniki, egualizer i coś tam jeszcze Bang & Olufsen i jakoś poza nazwą, 4. liter nie urywa).

Owszem, sygnowane ich marką audio w autach, jest trochę lepsze od nagłośnienia oferowanego przez producenta auta. To tylko tyle i aż tyle, jednak za niemałą kasę.

Profesjonalne firmy oferujące wykonanie w aucie nagłośnienia na poziomie audiofilskim, zrobią to znacznie lepiej. Fakt, że będzie to kosztowało. Nagłośnienie hiper/super może kosztować nawet równowartość auta, ale będziesz miał w kabinie salę koncertową. Pozostaje kwestia ilości banknotów NBP, jakie jesteś w stanie przeznaczyć na tę zabawę.
Zamontują wzmacniacz, equalizer, czy też kilka wzmacniaczy, głośniki, akumulatory, poprowadzą nowe okablowanie z żyłami grubości palca (bo fabryczne cieniutkie kable do głośników nadają się do krzesania iskier i robienia oporu w instalacji, a nie podawania dziesiątek, czy setek amperów). Wszystko poprzedzi wykonanie wygłuszenia kabiny specjalnymi matami (sufitu, podłogi, drzwi, grodzi czołowej). A na koniec używając oprogramowania komputerowego i mikrofonów wysterują częstotliwości i pasma na poszczególne głośniki i dla określonego miejsca (kierowcy, pasażera).

Wiem, że tak robią, bo sam swego czasu korzystałem z takiej usługi w jednym z poprzednich aut (w zakresie akceptowalnym przez mój portfel) i chciało się nutek słuchać, to była poezja. Tą firmą był BASSER w Konstantynowie Łódzkim http://caraudio.basser.pl/content/1-oferta/ , czyli na rzut beretem od Twoich terenów łowieckich.
O, to nawet nie wiedziałem :)
Wiesz Mercedes tez ma A klasę i S klasę. To Merc i to Merc, a różnica? - sam wiesz, więc nie o sam znaczek chodzi, tylko o to co dostajesz. Lepsi producenci tez maja półki i rozpiętość cenowa na każdy portfel (no prawie na każdy :)
Z tym dłubaniem aut przez firmy audiofilskie to jest tak, że ok, może i odwalą dobra robotę, ale z montażem z powrotem wszystkiego to ju ż jest różnie. Co z tego, że będzie grało, jak wszystko trzeszczy i się rusza i nie mówię tu o tym w trakcie grania, tylko w trakcie jazdy, bo przeciez nie zawsze audio musi sie drzeć, żeby zagłuszyć cały świat :)
Poza tym może źle gadam, ale mnie takie dłubanie i wkręcanie głośników, to się kojarzy z zawodami car audio, gdzie stoi nieprzytomny gość od hałasu, z ayta chcą wyskoczyć szyby a na sonometrze pokazuje 132 dB. Dookoła nie ma czym oddychać i słabo widać bo powietrze faluje, a gość już w wieku 19 lat ma poważną wadę słuchu. Wyobraź sobie teraz pana mecenasa około 60 w statecznym Range Roverze 5.0 V8, który daje rozbebeszyć swoje auto za 800 tysięcy chłopcom od kabelków i liczy w swojej naiwności, że mu to poskładają jak w fabryce :) No wybacz :)
Ja broń Boże nie upieram się przy tym, że nie da się tego zrobić dobrze, ale wydaje mi się, że raczej mało ludzi to ogarnie. RR montując na pokładzie takiego Meridiana i mając świadomość ceny oraz kto kupuje takie auto, raczej nie ośmiesza się kabelkami jak struna od gitary.
Podsumowując uważam, że naprawdę dobre audio fabryczne renomowanego producenta, nie będzie odstawało od kombinacji audiofilskich, jeżeli mówimy o muzyce, a nie utracie przytomności i rozwolnienia od fal dzwiękowych z woofera, który ma średnicę kotła do zupy dla plutonu wojska ;)

bubuś
Posty: 646
Rejestracja: 04 lut 2018, 10:28
Lokalizacja: Polska
Samochód: był Kodiaq Style 2,0 TDI 140kW, 4x4, DSG + dodatki

Re: CANTON soundsystem - czy warto?

Post autor: bubuś »

&Maleństwo8
Fajnie to opisałeś, ale w większości kierowałeś się:
-mitami, ,
-doświadczeniem wyniesionym z ulicy, gdy przejeżdżało obok RADIO NA KÓŁKACH, w wykonaniu wiejskiego głupka. Takie wykonania audio najczęściej spotykamy na ulicy,
-opisami zawodów w nagłośnieniu. Zawody takie są rozgrywane w różnych kategoriach (m.in. na najlepsze nagłośnienie i brzmienie – i to oceniają profesjonaliści odsłuchując specjalne wzorcowe nagrania. Także jest konkurencja na potęgę dźwięku i to jest harkorowe (np. podłogę w autku wylewają betonem, by nie drżało, głośniki są jak trąby jerychońskie, a piecyki czyli wzmacniacze, jak piec od CO, i wówczas nie ma zmiłuj. Do kabiny wkładają urządzenie do pomiaru decybelów i hajda ogień idzie.

Uwierz mi proszę, że to co robią profesjonaliści od nagłośnienia w autach, to kosmos w najlepszym wydaniu.
Złożą wszystko tak, jak fabryka, a często jeszcze lepiej spasują, poprawiając fabryczne usterki. Nic nie trzeszczy ani skrzypi, bo roboty realizują starannie i czysto przez kilka dni. W autku idealna cisza (a gdy wygłuszonymi drzwiami trzaśniesz usłyszysz tylko przyjemne mlaśnięcie, gdy włączysz muzę, to miodzik płynie do uszu.
Takie audio może grać głośno, jeśli masz taki kaprys, ale będzie to wykonanie w jakości filharmonicznej, a nie ulicznej rąbanki ymc, ymc, ymc. Możesz też przyciszyć i będzie również bosko grało.

Jak nie wierzysz, to podjedź do Konstantynowa, zerżnij głupa, że niby taki z Ciebie audiofil i zagadnij chłopaków, co Ci mogą zaoferować i za ile. Może będą mieli pod ręką autko już zrobione, to Ci pokażą i posłuchasz. Dowiesz się z autopsji, że co profesjonalista, to profesjonalista.

Ja kiedyś tego zasmakowałem. Dlatego nie zamawiałem Cantona, bo za 1800 zł, można dołożyć jeszcze z 1 tys. zł (wygłuszyć, wymienić głośniki, dodać suba i Amundsenowe radio na bank będzie lepiej grało.
Follow your dreams :D
Cenię swój wzrok i czas, dlatego nie czytam niechlujnie pisanych postów! Oczekujesz pomocy, używaj poprawnej pisowni.
Popieram akcję na rzecz poprawnej pisowni i ortografii w Internecie: BYKOM-STOP!

Anubis
Posty: 104
Rejestracja: 16 wrz 2018, 11:58
Lokalizacja: Wrocław
Samochód: Kodiaq Style 2.0.TDI DSG 190KM

Re: CANTON soundsystem - czy warto?

Post autor: Anubis »

Malenstwo8 pisze:
07 lis 2018, 21:42
Tidal hi fi świetna jakość. Minusy jak dla mnie dwa. Pierwszy - mały repertuar, choć artystów przybywa, dwa strasznie pamięciożerna aplikacja. Szybko rozrasta się do niebotycznych rozmiarów. Od 4 lat jestem wierny Spotyfi premium, choć nie wszystkie nagrania są w najwyższej jakości. To fakt. Choć na Spotyfi też zdarza się brak artystów. Np Edytę Geppert ciężko znaleźć, tzn jest dosłownie kilka utworów.
Hi Fi, jakość świetna do usłyszenia na odpowiednim sprzęcie. Ciekaw jestem czy sprzęt Cantona w Kodiaqu wychwyci różnicę. Co do biblioteki. Jakość Master jest ograniczona, jakość hi-fi chyba już nie. Muszę w wolnej chwili sprawdzić. W Tidal sam układ menu jest dla mnie lepszy jak w spotify. Minus na android auto to taki, że nie można dodawać jak w spotify do ulubionych.

Malenstwo8
Posty: 2825
Rejestracja: 05 paź 2017, 8:18
Samochód: Kodiaq II RS :)

Re: CANTON soundsystem - czy warto?

Post autor: Malenstwo8 »

bubuś pisze:
08 lis 2018, 13:30
&Maleństwo8
Fajnie to opisałeś, ale w większości kierowałeś się:
-mitami, ,
-doświadczeniem wyniesionym z ulicy, gdy przejeżdżało obok RADIO NA KÓŁKACH, w wykonaniu wiejskiego głupka. Takie wykonania audio najczęściej spotykamy na ulicy,
-opisami zawodów w nagłośnieniu. Zawody takie są rozgrywane w różnych kategoriach (m.in. na najlepsze nagłośnienie i brzmienie – i to oceniają profesjonaliści odsłuchując specjalne wzorcowe nagrania. Także jest konkurencja na potęgę dźwięku i to jest harkorowe (np. podłogę w autku wylewają betonem, by nie drżało, głośniki są jak trąby jerychońskie, a piecyki czyli wzmacniacze, jak piec od CO, i wówczas nie ma zmiłuj. Do kabiny wkładają urządzenie do pomiaru decybelów i hajda ogień idzie.

Uwierz mi proszę, że to co robią profesjonaliści od nagłośnienia w autach, to kosmos w najlepszym wydaniu.
Złożą wszystko tak, jak fabryka, a często jeszcze lepiej spasują, poprawiając fabryczne usterki. Nic nie trzeszczy ani skrzypi, bo roboty realizują starannie i czysto przez kilka dni. W autku idealna cisza (a gdy wygłuszonymi drzwiami trzaśniesz usłyszysz tylko przyjemne mlaśnięcie, gdy włączysz muzę, to miodzik płynie do uszu.
Takie audio może grać głośno, jeśli masz taki kaprys, ale będzie to wykonanie w jakości filharmonicznej, a nie ulicznej rąbanki ymc, ymc, ymc. Możesz też przyciszyć i będzie również bosko grało.

Jak nie wierzysz, to podjedź do Konstantynowa, zerżnij głupa, że niby taki z Ciebie audiofil i zagadnij chłopaków, co Ci mogą zaoferować i za ile. Może będą mieli pod ręką autko już zrobione, to Ci pokażą i posłuchasz. Dowiesz się z autopsji, że co profesjonalista, to profesjonalista.

Ja kiedyś tego zasmakowałem. Dlatego nie zamawiałem Cantona, bo za 1800 zł, można dołożyć jeszcze z 1 tys. zł (wygłuszyć, wymienić głośniki, dodać suba i Amundsenowe radio na bank będzie lepiej grało.
Wierzę , wierzę :)
Ja nie z tych co się napinają. prowadzimy sobie merytoryczną dyskusję i o to chodzi.
Mam trochę obycia w car audio, ale przede wszystkim dane mi było/jest posłuchać topowych zestawów w markach premium i powiem może przekornie, ale np w Marku Levinsonie nie ma czego poprawiać :)
Jest jeszcze jedna kwestia. Jakimi by magikami nie byli monterzy audio, to i tak są ograniczeni ilością miejsc przeznaczona na głośniki oraz ich średnicą. Tak więc i tak do końca fabryki nie poprawią, bo chyba dziur w dachu i drzwiach nie wiercą, chyba że się mylę :)
W Meridianie czy B&W w Volvo XC90 głośniki są nawet w suficie, ale to pewnie wiesz. Ale żeby nie było słuchałem wielokrotnie np Harmana w S klasie z 2016 r. i powiem, że tak słabego audio tym bardziej na takie auto, to nie słyszałem, więc nie wszystko co się się świeci to złoto :) Jak Merc, to tylko z Burmesterem.
Jednak wracając do topowych fabrycznych zestawów z prawdziwego zdarzenia to taki np B&W w nowym XC90 gra rewelacyjnie i szczerze mówiąc słuchając go wielokrotnie naprawdę nic bym tam nie zmieniał. Do tego dochodzi estetyka wnętrza jak to w Volvo, gdzie każdy głośnik wydaje się być tam gdzie powinien, maskownice się pięknie wykonane, a żółte membrany w drzwiach naprawdę fajnie się prezentują pod maskownicami. Podsumowując ile ludzi tyle racji :)
Mając na pokładzie Levinsona czy B&W nawet bym nie spojrzał w stronę punktów car audio. Powiem więcej mając Cantona nawet tam nie patrzę, a muzykę kocham i jestem dość wymagający w tej kwestii (w domu jeden z zestawów tylko do stereo mam firmy Cambridge Audio )
Tak więc ja osobiście uznaję Cantona za opcję wartą dopłaty, a, że bardzo często jeżdżę sam i długie trasy, to mam go przećwiczonego już na różne sposoby :)
Z moich nowych odczuć, to ostatnio skupiałem sie na różnicy pomiędzy ustawieniami:
-kierowca
-przód
-wszystkie
Najbardziej zauważalna jest różnica na ustawiniu przód. Tzn, dzwiek jest bardziej szczegółowy, słychać więcej niż np w ustawieniu - wszystkie.
Różnica jest na tyle duża, że w utworze Slasha akustycznie - Sweet Child O'Mine w ustawieniu przód słychać więcej perkusji i pogłosów z akordów gitarowych, gdzie w ustawieniu - wszystkie tych dźwięków w ogóle nie ma. Tak więc scena jest bardziej urozmaicona, szczegółowa, natomiast zaletą ustawienia - wszystkie jest pełniejsze brzmienie, że tak powiem w całym aucie. Jest mniej szczegółów ale za to wydźwięk i moc sa pełniejsze (w sumie nie dziwne, graja wszystkie głośniki :) Dźwięk w ustawieniu - wszystkie jest też bardziej wyrównany, mniej jak ja to nazywam atakujący ucho, ale momentami nawet za bardzo wycofany. Na przód jest chwilami z kolei nawet natarczywy. Za to w ustawieniu - przód lepiej oddaje ekspresję i dynamikę utworu. Do tej pory mam dylemat jakie ustawienie jest lepsze i raczej najrozsądniej dostosować je do danego kawałka.
Ostatnio zmieniony 08 lis 2018, 14:26 przez Malenstwo8, łącznie zmieniany 5 razy.

Malenstwo8
Posty: 2825
Rejestracja: 05 paź 2017, 8:18
Samochód: Kodiaq II RS :)

Re: CANTON soundsystem - czy warto?

Post autor: Malenstwo8 »

Anubis pisze:
08 lis 2018, 13:54
Malenstwo8 pisze:
07 lis 2018, 21:42
Tidal hi fi świetna jakość. Minusy jak dla mnie dwa. Pierwszy - mały repertuar, choć artystów przybywa, dwa strasznie pamięciożerna aplikacja. Szybko rozrasta się do niebotycznych rozmiarów. Od 4 lat jestem wierny Spotyfi premium, choć nie wszystkie nagrania są w najwyższej jakości. To fakt. Choć na Spotyfi też zdarza się brak artystów. Np Edytę Geppert ciężko znaleźć, tzn jest dosłownie kilka utworów.
Hi Fi, jakość świetna do usłyszenia na odpowiednim sprzęcie. Ciekaw jestem czy sprzęt Cantona w Kodiaqu wychwyci różnicę. Co do biblioteki. Jakość Master jest ograniczona, jakość hi-fi chyba już nie. Muszę w wolnej chwili sprawdzić. W Tidal sam układ menu jest dla mnie lepszy jak w spotify. Minus na android auto to taki, że nie można dodawać jak w spotify do ulubionych.
Na Cantonie nie słuchałem, nie używam już od dawna Tidala, po tym jak, miałem go darmo na dwa lata do umowy w Play, zmieniłem telefon, chciałem go od nowa zainstalować (numer tel. ten sam) i dostałem info, że mam zapłacić co miesiąc abonament. Pytałem w Play ( mam tam opiekuna firmowego) i był bezradny. Wyszło na to, że chyba do telefonu to było przypisane, więc im podziękowałem, tzn. Tidalowi nie Playowi ;)
Natomiast jestem prawie pewny, że będzie słychać różnicę.

ODPOWIEDZ