
Jeden kolega tak kupił cały przód od Audi Q5 3.2 V6 z USA. Maska, błotniki i cały przód z lampami. Auto przypłynęło zmielone od frontu. Myślał, że części legalne. Na miejscu, polną drogą 3 km od asfaltu, się okazało, że chyba nie za bardzo. Jednak atmosfera była tam taka, że nie śmiał odmówić. Najpierw zapłacił, potem załadowali graty na busa i szybciutko się oddalili

Drugi kumpel kupił ode mnie z pracy rozwaloną Auriskę. Tir ją wepchnął na inne auto. Przód i tył porządnie rozwalony. Skubany zdobył wszystkie blachy i plastiki w kolorze, bez malowania. Do tego używane lampy, wiatraki i chłodnice. Pozakładał, sprzedał i… się przeliczył. Dołożył z dychę do interesu. A gość się po godzinach bawi w naprawy samochodów, jednak mu kalkulacja nie wyszła.





