Brzęczenie i rozpadające się boczki drzwi :(
: 05 wrz 2017, 19:59
Bez zbędnych wstępów przejdę od razu do meritum. Od samego początku coś hałasuje podczas jazdy [wewnątrz auta] przy pokonywaniu poprzecznych przeszkód, np. szpar na autostradzie lub wyżłobionych pasów przed przejściem dla pieszych. Dźwięk jest niemiłosiernie irytujący, określiłbym go jako „brzęczenie”, jakby jakiś plastik lub wiązka była gdzieś luźna w centralnej lub przedniej części konsoli. Przykładaliśmy już ucho do każdego możliwego panelu, ale wygląda, że problem jest gdzieś ukryty pod jednym z nich.
Co gorsza, irytujący hałas wzmaga się wraz z przebytymi kilometrami. Przyjemność z jazdy spadła do zera, a nawet poniżej tej wartości. Jest mi wstyd, kiedy podwożę kogoś do pracy, bo auto trzeszczy jak Titanic. Nie lubię porównań, ale nawet moje poprzednie, niższej klasy auto, [Renault Clio] nie wydawało żadnych temu podobnych dźwięków podczas 9 lat eksploatacji. A tu nowe auto i taka kakofonia.
Niestety, to nie wszystko. Okazało się, że podzieliłem los innych użytkowników Kodiaqa i auto zaczyna się dosłownie rozpadać wewnątrz. Podłokietnik drzwi kierowcy od początku dziwnie odstawał od całości [Fot. 1, 2, 3]. Po bliższej inspekcji okazało się, że kawałek plastiku łączący podłokietnik z resztą boczków drzwi jest pęknięty [Fot. 4].

Fot. 1

Fot. 2

Fot. 3

Fot. 4
Brytyjski właściciel, który doświadczył tej samej usterki, został należycie zaopiekowany przez ASO i wymieniono mu wszystkie boczki drzwi. Skłoniło mnie to także do zareklamowania tej wady. Na początek problem zgłosiłem w salonie, którym kupiłem auto [Plichta Gdańsk], ale nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Udałem się zatem do innego pobliskiego dealera Skody, pokazałem wadę i zamówili części. Po kilku tygodniach miękka część podłokietnika została wymieniona i szpara znikła. Podziękowałem, wsiadłem do auta, pociągnąłem za uchwyt, zamknąłem drzwi i... tym razem plastikowa część podłokietnika niemal odpadła od całości [Fot. 5].

Fot. 5
Pan serwisant przyszedł, popatrzył, otworzył drzwi po drugiej stronie i stwierdził, że jest podobnie. Czekałem tylko aż powie: "widocznie tak ma być"
Nie pozostało mi nic innego, jak pozostawić auto w serwisie do całkowitego rozwiązania problemu. Mam [wątpliwą] nadzieję, że zajmą się tym problemem równie profesjonalnie jak w UK i nie doświadczę podwójnych standardów traktowania klientów.
Niestety, mam wrażenie, że bliżej niezidentyfikowane brzęczenie będzie mi towarzyszyć do końca mojego małżeństwa z Kodiaqiem, dlatego coraz częściej nachodzi mnie ochota na rozwód. Jestem zdegustowany, poirytowany i zniesmaczony nie tylko niską jakością wykonania tego auta, ale analogiczną jakością obsługi w ASO.
Przyznam, że już po kilku miesiącach zaczynam żałować wyboru i zakupu tego auta, bo mam silne przeczucie, że to dopiero początek problemów wieku dziecięcego pierwszej generacji tego modelu.
c.d.n.
Co gorsza, irytujący hałas wzmaga się wraz z przebytymi kilometrami. Przyjemność z jazdy spadła do zera, a nawet poniżej tej wartości. Jest mi wstyd, kiedy podwożę kogoś do pracy, bo auto trzeszczy jak Titanic. Nie lubię porównań, ale nawet moje poprzednie, niższej klasy auto, [Renault Clio] nie wydawało żadnych temu podobnych dźwięków podczas 9 lat eksploatacji. A tu nowe auto i taka kakofonia.
Niestety, to nie wszystko. Okazało się, że podzieliłem los innych użytkowników Kodiaqa i auto zaczyna się dosłownie rozpadać wewnątrz. Podłokietnik drzwi kierowcy od początku dziwnie odstawał od całości [Fot. 1, 2, 3]. Po bliższej inspekcji okazało się, że kawałek plastiku łączący podłokietnik z resztą boczków drzwi jest pęknięty [Fot. 4].

Fot. 1

Fot. 2

Fot. 3

Fot. 4
Brytyjski właściciel, który doświadczył tej samej usterki, został należycie zaopiekowany przez ASO i wymieniono mu wszystkie boczki drzwi. Skłoniło mnie to także do zareklamowania tej wady. Na początek problem zgłosiłem w salonie, którym kupiłem auto [Plichta Gdańsk], ale nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Udałem się zatem do innego pobliskiego dealera Skody, pokazałem wadę i zamówili części. Po kilku tygodniach miękka część podłokietnika została wymieniona i szpara znikła. Podziękowałem, wsiadłem do auta, pociągnąłem za uchwyt, zamknąłem drzwi i... tym razem plastikowa część podłokietnika niemal odpadła od całości [Fot. 5].

Fot. 5
Pan serwisant przyszedł, popatrzył, otworzył drzwi po drugiej stronie i stwierdził, że jest podobnie. Czekałem tylko aż powie: "widocznie tak ma być"
Niestety, mam wrażenie, że bliżej niezidentyfikowane brzęczenie będzie mi towarzyszyć do końca mojego małżeństwa z Kodiaqiem, dlatego coraz częściej nachodzi mnie ochota na rozwód. Jestem zdegustowany, poirytowany i zniesmaczony nie tylko niską jakością wykonania tego auta, ale analogiczną jakością obsługi w ASO.
Przyznam, że już po kilku miesiącach zaczynam żałować wyboru i zakupu tego auta, bo mam silne przeczucie, że to dopiero początek problemów wieku dziecięcego pierwszej generacji tego modelu.
c.d.n.

