Nabyłem skodę kodiaq 2020 rok z 2.0 TDI DFHA 190 KM z przebiegiem 153 tyś km. Auto w średnim stanie, takie do dopieszczenia i bieżących napraw. Silnik pracował dość głośno, ale miał być po wymianie rozrządu i serwisie olejowym.
Dodatkowe informacje przekazane przez sprzedawcę: było podejrzenie nieszczelności głowicy z powodu gubienia płynu chłodniczego. Głowica była ściągana, oddana na szczelność i planowana przed ponownym założeniem. Ostatecznie silnik miał wymieniony kolektor dolotowy z powodu przecieków, a głowica była dobra i niepotrzebnie ściągana. Z wtryskami nic się nie działo, nic nie było robione i wszystko jest dobre.
Zrobiłem nim 2 tyś km. usuwając wszystkie bolączki, w tym nowy olej 5w30 Castrol Long Life oczywiście z filtrem. Stary podobno był zmieniany, ale był czarny jak smoła. Stary filtr oleju wyglądał kiepsko i raczej nie był zmieniany przy ostatniej zmianie oleju (o ile była). Auto jeździło, co jakiś czas wypalało DPF, nic się nie działo.
Wcześniej miałem skodę octavię z 2.0 TDI 150 KM i wiedziałem, że silnik powinien pracować ciszej. Oddałem auto do mechanika na usunięcie hałasów dochodzących z silnika, głównie z okolic rozrządu. Na diagnozie stwierdzili trochę przestawiony rozrząd i zalecają rozbiórkę łącznie ze zdjęciem pokrywy zaworów, proszą o dokładną informację co było robione w silniku oraz czy był rozbierany dół silnika.
Zadzwoniłem do osoby od której kupiłem auto i przedstawiłem fakty, z prośbą o informację jak ten rozrząd był wymieniony, skoro nie jest dobrze ustawiony i co było robione. Informacje przekazane przez sprzedającego były lakoniczne, że musi skontaktować się z mechanikiem, a ten nie pamięta co robił. Sprzedawca zapewnił, że dół silnika nie był rozbierany, ale mechanik oczywiście nie pamięta co robił... ogólnie wszelkie informację są wymijające, tak jakby to nie było jego auto i nie wie co z nim było robione. Szkoda czasu na rozmowę, gdyż uzyskane informacje i tak nie pokrywają się ze stanem faktycznym.
Mechanicy rozebrali rozrząd i stwierdzili, że pasek był wymieniany, ale reszta raczej nie (poza pompą wody z 2022 roku, prawdopodobnie na gwarancji). Wymienili kompletny rozrząd z pompą wody, z paskiem pompy oleju (w misce czysto, brak luzów na korbach), uszczelniaczem wału, śrubami, rolkami, uszczelniacze pokrywy zaworów wokół wtrysków (wałki ładne, rolki ładne). Swoją drogą rolka pomocnicza prawie stanęła dąba - fart.
Jak już mieli wszystko rozebrane to od razu pranie DPF, czyszczenie, mycie, likwidacja jakiś wycieków z przekładni kątowej (był przecięty i źle osadzony simmerring – nasi tu byli), oleje w napędach i skrzyni (zaczęła inaczej pracować, ale to już inna bajka), silent bloki na wahaczach, łączniki drążka, łącznik wału z tłumikiem drgać (przy moście), wymiana czujnika poziomu i temp. oleju (zdechł sam z siebie) itd. etc.
Mechanicy zwrócili mi uwagę, że wtrysk 1 cylindra był wymieniany na używany z innego silnika i jest źle zakodowany tak jak wtrysk 3 cylindra. Prawdopodobnie wtrysk z 3 cylindra pierwotnie pracował na 1 cylindrze (ta sma seria co pozostałe dwa). Zakodowali wtryski prawidłowo. Pełen serwis prawie 10k zł i można latać.
Nastała względna cisza, może nie jak nówka, ale kultura pracy na plus. Silnik zaczął pracować normalnie, jak zadbany klekot. Zrobiłem tak 600km i zaczęło coś stukać przy dodawaniu gazu.
Silnik odpala ładnie, pracuje ładnie, przyspiesza ładnie, nic się nie dzieje puki olej nie złapie tak z 50 st. C, woda z 70 st. C. Powyżej tej temperatury (uwaga, będą wyjątki od reguły) przy przyspieszaniu zaczyna coś stukać, czasem metalicznie, czasem trochę bardzie głucho (zależy od czego się odbija). Stukot jest w rytm jednego cylindra. Poniżej 50 st. C oleju cisza. Przegazowanie na luzie – cisza. Obciążenie sinika na postoju skrzynią (drive + hamulec + gaz = silnik się dusi od obciążenia 1 biegiem, skrzynia zaczyna się grzać) – cisza. Normalna jazda dodawając gazu (lekkie obciążenie) stukot jak spalanie stukowe, luz na popychaczu, zawór, sworzeń – nie wiadomo. I teraz najlepsze. Temperatura oleju 70 st. C, woda 90 st. C. Odpalenie auta, jazda normalna z przyspieszaniem – cisza przez około 1 kilometr, potem stuki. Zgaszenie auta i odczekanie, znowu 1 kilometr cisza, potem stuki przy dodawaniu gazu. Silnik ostygnie przez noc, olej zimy i cisza puki nie złapie tak z 50 st. C czyli przez kilka kilometrów. Potem schemat się powtarza, pierwszy kilometr cisza, kolejne stuki przy przyspieszaniu.
Obecny stan:
Auto wróciło do mechaników.
Diagnoza 1: Olej czysty, silnik pracuje ładnie na postoju. Podejrzenie – leje któryś z wtrysków i jest spalanie stukowe. Od czegoś treba zacząć. Wtryski zdemontowane i do Bosch na sprawdzenie. Wróciły z diagnozą – jak nowe, nic im nie dolega (łącznie z tym innym pochodzącym z innego silnika). Szukanie dalej.
Diagnoza 2: odpięcie kabla od silnika klapy wydechu – auto nie ma pełnej mocy (pewnie błąd), ale przy podobnym przyspieszeniu – cisza. Przy deptaniu (bez pełnej mocy, ale jedzie) – cisza. Podejrzenie – uszkodzona klapa wydechu, hałasuje, ma duży luz na wałku, głośno chodzi.
Moje działanie. Te klapy potrafią się zacierać, stają wałki, ze względu na sadzę, jak ekologia nie daje sobie rady, ale raczej nie dostają luzu. Oglądałem rurę wydechu na łączniku elastycznym przed katalizatorem podczas wymiany łącznika wału – można było z niej jeść, zero sadzy. Po konsultacji telefonicznej u innych mechaników i przeczytaniu pierdyliard wypowiedzi znawców klapa wydechu (zawór wydechu) nie może stukać w rytm jednego cylindra. Odpięcie silnika klapy wydechu powoduje, że nie działa ekologia, silnik nie buduje ciśnienia na wyjściu i zmienia się punkt pracy silnika. Nie będzie mocy, nie będzie wypalał DPF, puki cały się nie zapcha. Jeśli mechanicznie wszystko było ładnie to dalej uszkodzony wtrysk.
Opinia mechaników: szanse pół na pół, wtrysku nie da się sprawdzić na stole i zasymulować pracy jak w rozgrzany silnik. Auto już trochę stoi, jest potrzebne i trzeba coś robić. Poprosiłem o zakup nowego wtrysku (nowy, w sensie fabrycznie nowy, nie odnawiadny, nie regenerowany przez Bosch) na podmiankę.
Mechanicy podpieli klapę. Rozgrzanie do stuków przy przyspieszaniu. Zmiana wtrysku na 1 cylindrze, kodowanie, jazda próbna, jeden kilometr cisza, drugi już stuki przy przyspieszaniu, lekkie odczekanie aż temperatura spadnie i da się wyjąć wtrysk, zmiana na 2 cylinder a na 1 ląduje oryginalny co był… i tak 4 razy. To nie wtrysk, nic to nie dało. Wtrysk mogę oprawić sobie w ramki i powiesić na ścianie
Obecnie jest pomysł zablokować klapę wydechu w pozycji otwartej, rozłączyć mechanicznie silnik sterujący klapą, obciążyć go jakaś sprężyną (symulacja podpiętej klapy) i sprawdzić (nie będzie błędu, powinna być moc). Szanse, że nie będzie stuków są znikome.
Mechnizy rozkładają ręce. Można rozebrać cały silnik i nic nie znajdziemy, bo jak – na zimnym jest okej, na ciełym stuka tylko podczas przyspieszania a nie samej jazdy, a na gorącym na postoju podczas przegazówki cisza, nawet pod obciążeniem skrzyni.
Jakieś pomysły, podobne i znane przypadki ?




