Problem z ładowaniem + coś w aucie zaśmierdziało...
: 04 mar 2023, 1:03
Witajcie
Jestem już szczęśliwym posiadaczem Misiaczka 2,0 TDI od jakiegoś tygodnia i wczoraj zwierzak mnie zaskoczył.
Do wczoraj było wszystko OK.
Mam wetknięty woltomierz do gniazda zapalniczki z przodu - jest to wtyczka od rozgałęziacza 12 V, ale nie o tym sprawa.
Woltomierz ten pokazuje mi napięcie w sieci i w czasie pracy silnika utrzymuje się ono między 13,5 - 14,7 V czyli jest OK.
A wczoraj w czasie jazdy nagle bez żadnej przyczyny pokazało mi 12 V - 11,9 -12,1 V i nic nie chciało więcej.
Byłem blisko domu - podjechałem do garażu - wyłączam auto a tam smród w garażu od auta taki, jakby się zjarały kilometry kabli - taki typowy smród od przepalonej instalacji elektrycznej.
Garaż wywietrzyłem - samochód ostudziłem - zjadłem obiad - auto ponownie odpaliłem i patrzę na woltomierz i ... jest OK - znaczy napięcie ładowania w normie i nic nie śmierdzi.
Sprawdziłem na kanale pod autem - sprawdziłem optycznie w komorze silnika, czy coś widocznego nie zjarało, ale nic nie zauważyłem.
W ASO termin wizyty diagnostycznej u elektryka dali mi telefonicznie na 13 marzec - późno, ale umówiłem się, bo co mi zostało.
Teraz cały czas jest OK - ładowanie OK i nic nie śmierdzi, wszystkie instalacje - odpukać - działają, niemniej dręczy mnie ta usterka - bo coś się chyba jednak stało - bez przyczyny takie rzeczy się nie dzieją.
Miał może ktoś podobny przypadek lub też ma ktoś pomysł na szybką diagnozę co mogło się stać - choć to takie pytanie z gatunku "do wróżki"...
Pzdr
Włodek
Jestem już szczęśliwym posiadaczem Misiaczka 2,0 TDI od jakiegoś tygodnia i wczoraj zwierzak mnie zaskoczył.
Do wczoraj było wszystko OK.
Mam wetknięty woltomierz do gniazda zapalniczki z przodu - jest to wtyczka od rozgałęziacza 12 V, ale nie o tym sprawa.
Woltomierz ten pokazuje mi napięcie w sieci i w czasie pracy silnika utrzymuje się ono między 13,5 - 14,7 V czyli jest OK.
A wczoraj w czasie jazdy nagle bez żadnej przyczyny pokazało mi 12 V - 11,9 -12,1 V i nic nie chciało więcej.
Byłem blisko domu - podjechałem do garażu - wyłączam auto a tam smród w garażu od auta taki, jakby się zjarały kilometry kabli - taki typowy smród od przepalonej instalacji elektrycznej.
Garaż wywietrzyłem - samochód ostudziłem - zjadłem obiad - auto ponownie odpaliłem i patrzę na woltomierz i ... jest OK - znaczy napięcie ładowania w normie i nic nie śmierdzi.
Sprawdziłem na kanale pod autem - sprawdziłem optycznie w komorze silnika, czy coś widocznego nie zjarało, ale nic nie zauważyłem.
W ASO termin wizyty diagnostycznej u elektryka dali mi telefonicznie na 13 marzec - późno, ale umówiłem się, bo co mi zostało.
Teraz cały czas jest OK - ładowanie OK i nic nie śmierdzi, wszystkie instalacje - odpukać - działają, niemniej dręczy mnie ta usterka - bo coś się chyba jednak stało - bez przyczyny takie rzeczy się nie dzieją.
Miał może ktoś podobny przypadek lub też ma ktoś pomysł na szybką diagnozę co mogło się stać - choć to takie pytanie z gatunku "do wróżki"...
Pzdr
Włodek