Mój Misiek ma 8 miesięcy i 11 tys przebiegu. Żadnych negatywnych objawów, wszystko pracuje jak powinno:) Po pierwszych ponad 10 tys pojechałem zmienić olej silnikowy w ASO (na własny koszt, poza pakietem, żeby nie czekać do planowego przeglądu). W trakcie wymiany panowie poinformowali mnie, że jest jakiś wyciek oleju, prawdopodobnie z DSG, ale jest na tyle zalane, że trudno to zdiagnozować - oczyścili i kazali pojeździć i przyjechać po kolejnych 2 tygodniach. Wczoraj byłem ponownie i okazało się, że wyciek jest na uszczelniaczu DSG

ponoć bywa, że to miejsce puszcza po 300 tysiącach, a tu już po 10...

na razie zamowili części i oczywiście naprawią to na gwarancji (wymaga rozebrania całej skrzyni), a ja mam jeździć dalej i przyjechać jak zadzwonią...
Zakładam, że zrobią to dobrze, choć obawiam się jak ten wyciek i taka naprawa wpłynie potem na trwałość skrzyni DSG... no i skąd wynika ten wyciek w praktycznie nowym aucie? Mówią, że to raczej wada fabryczna samego uszczelniacza, nie montażu...
Jeden wniosek z tego: nieważne, czy ktoś wierzy w rzadkie wymiany oleju co 30 tys. km i przeglądy co 2 lata, czy nie... zawsze warto zerknąć pod auto częściej, nawet jeśli jest nowe

Strach pomyśleć co by było, gdybym tak jeździł dalej w błogiej nieświadomości... w końcu bez oleju w skrzyni
